W meczu na szczycie vice-lider wyraźnie uległ piłkarzom Stobiernej. O obliczu spotkania przesądził Grzegorz Bal, który czterokrotnie asystował przy golach swoich kolegów.
Mecz przyjaźni trwał w Rogóżnie do 54 minuty, kiedy to gospodarze zdobyli bramkę. Od tego momentu spotkanie wyraźnie się zaostrzyło. Las Zalesie kończył w dziewiątkę, ale Szarotka, co ciekawie nie zdobyła w przewadze już więcej goli.
SZAROTKA ROGÓŻNO – LAS ZALESIE 1-0 (0-0) BRAMKA:. Żółtek (54).
ROGÓŻNO: M. Mołoń – A. Wierzbicki, Michał Skupień, M. Łapa, Stryczek, Wąsacz (80. Dąbek), Żelazny, Markowski, K. Skupień (60. Kowal), Żółtek (85. Sacała), Słysz (55. Mateusz Skupień). ZALESIE: Kot – P. Jurek, Michał Jurek, Witek, Z. Jurek, Komaniecki, Szuberla (70. D. Jurek), Mateusz Jurek, Chorzępa, Kowal, Walat.
SĘDZIOWALI Konrad Ziemniak oraz Sławomir Rusnarczyk (Rzeszów). ŻÓŁTE KARTKI: Żelazny – Z. Jurek, Witek, Walat, Michał Jurek, Szuberla, D. Jurek. CZERWONA: Witek (61, druga żółta), Michał Jurek (68, druga żółta) WIDZÓW 100.
Źródło: wwwnowiny24.pl
Jawor Krzemienica 1:0 Zorza Trzeboś W przedostatnim meczu rundy jesiennej Jawor Krzemienica podejmował u siebie drużynę z Trzebosi. Pewnego faworyta przed tym meczem nie było. Goście z pewnością chcieli wzmocnić swoją pozycję w tabeli po wysokiej przegranej w Rogoźnie, gospodarze zaś mieli za zadanie podtrzymać serię 3 nie przegranych meczy z rzędu. Pierwsza połowa nie przyniosła żadnych ciekawych akcji. Obie drużyny nie oddały strzału, który mógł w minimalnym stopniu zagrozić bramkarzowi . Jawor raz za razem próbował prawą stroną przedostać się pod bramkę Zorzy, ale brakowało wykończenia, brakowało ostatniego podania, które mogłoby nam dać prowadzenie w meczu. Goście również nie mieli pomysłu na zdobycie gola. Największymi zagrożeniami z ich strony były stałe fragmenty gry. Wynik po 45 minutach spotkania – 0:0. Druga część gry to zmiana stylu Jaworu o 180 stopni. Gospodarze zaczęli grać ofensywną i szybką piłką a Goście musieli się bronić we własnym polu bramkowym. Para środkowych pomocników – Ł. Ogórek i M. Rejman coraz częściej oddawali strzały, po których goalkeeper z Trzebosi miał dużo problemów. Bardzo dobra sytuacja do objęcia prowadzenia przez Jawor pojawiła się około 60 minuty. Nie pilnowany Ł. Ogórek uderzył z 18 metra, piłka skozłowała jeszcze przed bramkarzem, który wybił ją do nadbiegającego M. Tomaki. Niestety bramkarz zdołał obronić jeszcze strzał naszego napastnika chroniąc swój zespół przed utratą bramki. Kolejną szanse zmarnował M. Michna. Po rzucie rożnym i zamieszaniu przed bramką piłka trafiła pod nogi prawego obrońcy, ale jego strzał wybił obrońca gości z linii bramkowej. Trzeboś jedynie długimi podaniami na wolne pole próbowała dostać się do naszego pola bramkowego. Nasi rywale nie mieli widocznie pomysłu na sforsowanie bloku defensywnego drużyny z Krzemienicy. Gol dla Jaworu ‘wisiał w powietrzu’, brakowało nam jedynie szczęścia. Dobrze wykonywane przez gospodarzy stałe fragmenty gry stwarzała coraz groźniejsze sytuacje. Po jednym z nich piłka znalazła się na nodze W. Pawełka, który z woleja chciał wpakować futbolówkę do bramki rywala. Każdy widział już jak znajduję się ona w siatce, lecz obrońca Zorzy w ostatniej chwili zablokował strzał stopera Jaworu. W końcu nadeszła 75 minuta i kolejny już rzut rożny dla gospodarzy. Po jego wykonaniu bramkarz z Trzebosi miał nie lada problem z wybiciem piłki sprzed bramki. Wypiąstkował bowiem futbolówkę do góry. Najwyżej do niej skoczył najniższy na boisku M. Tomaka, który wbił ją do bramki przy asyście obrońców gości. Od 75 minuty gry nasi rywale rzucili się do wyrównania wyniku, lecz w trudnych dla nas sytuacjach szczęście było po naszej stronie. W ostatniej minucie spotkania cała drużyna Jaworu zamarła bowiem na około 5 metrze piłkę miał już uderzyć napastnik Trzebosi, ale M. Haładyj pokazał się z dobrej strony jako obrońca, wybijając piłkę z naszego pola bramkowego. Po 90 minutach gry mecz zakończył się korzystnym dla nas wynikiem 1:0, który podtrzymał passę nieprzegranych meczy.
niestety nie moge reklamowac sylwka na naszej stronie bo prezes zabronil, co jak co chcialbym zeby sie udal sylwek ŁKSu bo to dla dobra klubu, ale watpie zeby ktos z zawodnikow szedl na tego sylwka, po pierwsze cena, po drugie wiadomo przedzial wiekowy, po trzecie gra zespol a nie muzyka dyskotekowa, takze jak na nasza druzyne to nie ten przedzial wiekowy itp,.... takze moge chyba wypowiedziec swoje zdanie...