W ostatnim meczu czekała nas najlepsza drużyna w tabeli. Każdy wiedział, że trudno będzie wywieźć chociaż jeden punkt z Marabunda, lecz początek meczu nie potwierdzał różnicy miejsc jakie dzielą obie drużyny. Po pierwszych minutach można było stwierdzić, że Stobierna miało lekko lekceważący stosunek do Jaworu, nie stworzyła ona żadnej groźnej sytuacji. Aż do 25 minuty. Wtedy bowiem po wrzutce z prawej strony boiska najwyżej wyskoczyła zawodnik gospodarzy, który skierował piłkę w stronę bramki. Na nasze szczęście jego kolega stojący tuż przy słupku sam chciał strzelić bramkę, zapominając jednak o tym, że stoi na pozycji spalonej. Sędzia pomimo tego, że nie mógł liczyć na sędziów bocznych (ponieważ ich nie było ) zauważył to i nie zaliczył tej bramki. Od tego momentu gra gospodarzy nabierała coraz większego tempa. Ich napastnicy oddawali więcej strzałów przy naszej biernej grze zarówno w obronie jaki w ataku. Widać było, że naszym zawodnikom brakowało treningów, na których jest ich coraz mniej. Marabunda czego nie dokonała w 25 minucie tego dokonała kilka minut później. Ich zawodnik uderzył piłkę z całym impetem z impetem z okolicy jednego metra, która wcześniej odbiła się jeszcze od poprzeczki. Stobierna poszła za ciosem i jeszcze w pierwszej połowie wyprowadziła akcję, w której jednym podaniem gracz gospodarzy wykładając piłkę do strzału swojemu koledze zostawił cały blok defensywny Jaworu na 16 metrze. Napastnik Marabundy skorzystał z prezentu i wyprowadził swoją drużynę na dwubramkowe prowadzenie. W drugiej połowie Jawor najwidoczniej doszedł do wniosku, że dalej tak grać nie może. Goście zmienili swój styl gry o 180 stopni. Efektem agresywniejszej gry był gol dla nas zdobyty około 55 minuty. Bramka padła dosyć niespodziewanie, bowiem nasz najlepszy napastnik – M. Tomaka chciał dośrodkować z prawej strony pola karnego do nadbiegającego K. Szczęcha, ale piłka nie dotarła do naszego drugiego napastnika, ponieważ odbijając się od słupka wpadła do bramki gospodarzy. Ten gol był dla Marabundy jak zimny prysznic, bo już kilka minut później bo naszych błędach zdobył strzelić 3 bramkę. Jawor jednak stworzył jeszcze kilka groźnych sytuacji, a w najlepszej z nich jedynie centymetry dzieliły piłkę od bramki po strzale oddanym przez K. Szczęcha. Gospodarze przetrzymali okres naszej gry i pokazali swoją wyższość w drugiej części drugiej połowy wsadzając nam jeszcze dwie bramki, znów po naszych błędach. Podsumowując mecz wygrał zdecydowanie faworyt, lecz ich gra nie była na miarę awansu do A – klasy. W drużynie z Krzemienicy brakowało w końcówce sił, widoczny był również brak Ł. Ogórka w środku pomocy co razem doprowadziło do naszej wysokiej przegranej.
Bramki: Maciej Tomaka Źródło: www.jaworkrzemienica.yoyo.pl
Zorza Trzeboś - Rzemieslnik Strazow
W dniu dzisiejszym była rozgrywana zaległa 10 kolejka B IV. Zorza na własnym stadionie podejmowała Rzemieślnik Strażów i niestrety jak się tego wielu spodziewało po raz czwarty z rzędu Zorza nie zdolała urwać choćby punktu rywalowi. Do przerwy wynik był remisowy lecz w drugiej odsłonie to przyjezdni strzelili dwie bramki i wywieźli z Trzebosi trzy punkty. Źródło: www.zorzatrzebos.pl
Herkules Trzebuska - Szarotka Rogóżno 3-1 (1-0)
Spotkanie Herkulesa z Szarotką rozpoczęło się od zdecydowanych ataków gości. Herkules nie mógł przez pierwsze 20 minut złapać rytmu gry. Zmieniło się to za sprawą bramki w 20 minucie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego spadło prosto na głowę Leszka Chorzępy a ten nie pilnowany przez nikogo umieścił piłkę w siatce. Herkules przystąpił do śmielszych ataków, jednocześnie neutralizując ataki przyjezdnych. Należy pochwalić w tym wypadku obronę i pewną postawę naszego bramkarza. Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Po zmianie stron w 50 minucie z niczego zrobiło się 1-1. Dośrodkowanie z połowy boiska trafiło do niepilnowanego zawodnika gości a ten zrobił co do niego należało. Mecz wyraźnie się zaostrzył, miedzy innymi za sprawą sędziego, który będąc sam często gubił się w swoich decyzjach. Po jednym z ostrych fauli na naszym zawodniku, nerwy poniosły naszego trenera, który odepchnął sprawcę fauli, a że ten miał nogi z waty zaraz znalazł się na ziemi. Sędzia ukarał obydwu zawodników żółtą kartką. Niestety dla naszego trenera oznaczało to czerwień, bo wcześniej już zobaczył kartkę z kolorem zółtym. O dziwo Herkules zaczął grać bardzo zdecydowanie, przyniosło to efekt w 65 minucie. Zagranie ręką w polu karnym przynosi dla nas jedenastkę. Niestety naszemu egzekutorowi nie udaje się pokonać bramkarza gości. Co się odwlecze to nie uciecze. W 70 minucie ponowne zagranie ręką w polu karnym przynosi kolejną 11stkę. Tym razem zostaje ona wykorzystana. Leszek Ożóg pewnym silnym strzałem ustala wynik na 2-1. W 80 minucie było już po wszystkim. Indywidualna akcja naszego stopera Leszka Chorzępy przynosi nam ostateczny wynik meczu 3-1.
niestety nie moge reklamowac sylwka na naszej stronie bo prezes zabronil, co jak co chcialbym zeby sie udal sylwek ŁKSu bo to dla dobra klubu, ale watpie zeby ktos z zawodnikow szedl na tego sylwka, po pierwsze cena, po drugie wiadomo przedzial wiekowy, po trzecie gra zespol a nie muzyka dyskotekowa, takze jak na nasza druzyne to nie ten przedzial wiekowy itp,.... takze moge chyba wypowiedziec swoje zdanie...