Kurs trwał będzie kilka tygodni, zajęcia będą prowadzić wykwalifikowani specjaliści, a kandydaci zostaną wyposażeni w niezbędne atrybuty i przejdą egzamin sprawdzający.
Spotkanie organizacyjne odbędzie się 27 listopada br.
Wszelkie szczegóły kursu pod nr telefonu 515-326-685.
Dla Anny Panek (71 l.) z Czarnej na Podkarpaciu każda niedziela to koszmar! Od świtu pod jej oknem słychać bluzgi i wybuchy petard. Co rusz na posesję wbiega horda małolatów za piłką. W okna domu pani Ani lecą futbolówki z wyzwiskami: "Ty k...o, żebyś zdechła!"
Ten horror trwa już od 10 lat, od chwili, gdy pod domem pani Anny powstało boisko do gry w piłkę nożną. Trenuje na nim lokalna drużyna piłkarska Wisłok Czarni. Rozgrywane są turnieje, przychodzą tłumy kibiców. Początkowo cała wieś była dumna z nowego stadionu. Ale koszmar zaczął się już podczas pierwszego meczu. Piłki jedna po drugiej lądowały na prywatnych posesjach. Za każdym razem zawodnicy biegli odzyskać zgubę. Przeskakiwali płot i buszowali po posesjach. Najczęściej była to właśnie posesja pani Ani Panek.
– To przechodziło ludzkie pojęcie, kiedy za każdym razem zgraja obcych ludzi wpadała na moje podwórze. Rozcinali siatkę, aby sobie ułatwić przejście. Na uwagi reagowali wyzwiskami – opowiada zastraszona emerytka. W końcu starsza pani zaczęła zabierać wpadające do jej ogródka piłki. Wtedy kibole wypowiedzieli jej wojnę. Obnażają się przed panią Anią, wyzywają, rzucają petardy, a nawet ruszają na... [więcej]
Dużo pracować to wcale nie znaczy dobrze. Uważam, że jakość jest ważniejsza od ilości. Zarządzanie rozgrywkami, to sprawa łatwa dla tych, którzy się na tym znają. Przypadkowi ludzie robią błędy, o których chciałbym porozmawiać.
W sobotę zakończyła się runda jesienna I ligi. Widzew wygrał z Górnikiem, Pogoń płynie w kierunku ekstraklasy, ŁKS mimo problemów ciągle niebezpieczny i tak dalej. Rozgrywki ciekawe, emocjonujące.
Z wielkim zdziwieniem przeczytałem, że w niedzielę zaczyna się runda "wiosenna", a potem jeszcze jedna kolejka. Pytam się: dlaczego? Po co? Kto wymyśla takie kalendarze?
Rozgrywki obecnej I ligi nie mają nic wspólnego z reprezentacją, kalendarzem międzynarodowym. Można je zorganizować w sposób symetryczny i mądry. Po co gra się awansem dwie kolejki? Dlaczego na wiosnę sezon kończy się 29 maja? Przecież mistrzostwa świata zaczną się około 12 czerwca. Wielką promocją byłoby na początku czerwca pasjonować się rozgrywkami I ligi. Zamiast kończyć w maju można było zakończyć wszystko dzień, dwa przed mistrzostwami świata.
Widać, że ekstraklasa nie gra (tu jest logiczne, że rozgrywki kończą się szybciej), cała Polska śledziłaby chętnie finał pierwszej ligi. Zamiast emocji będziemy mieć wakacje. W najlepszym okresie... [więcej]
Mistrzem jesieni została bez wątpienia najlepsza Marabunda. Natomiast o drugie miejsce w grupie zapowiada się fascynująca walka, bowiem różnice punktowe między czterema drużynami są niewielkie.
Dobrą passę podtrzymali piłkarze Herkulesa, którzy nie przegrali już od siedmiu spotkań z rzędu.
W ostatnim meczu czekała nas najlepsza drużyna w tabeli. Każdy wiedział, że trudno będzie wywieźć chociaż jeden punkt z Marabunda, lecz początek meczu nie potwierdzał różnicy miejsc jakie dzielą obie drużyny. Po pierwszych minutach można było stwierdzić, że Stobierna miało lekko lekceważący stosunek do Jaworu, nie stworzyła ona żadnej groźnej sytuacji. Aż do 25 minuty. Wtedy bowiem po wrzutce z prawej strony boiska najwyżej wyskoczyła zawodnik gospodarzy, który skierował piłkę w stronę bramki. Na nasze szczęście jego kolega stojący tuż przy słupku sam chciał strzelić bramkę, zapominając jednak o tym, że stoi na pozycji spalonej. Sędzia pomimo tego, że nie mógł liczyć na sędziów bocznych (ponieważ ich nie było ) zauważył to i nie zaliczył tej bramki. Od tego momentu gra gospodarzy nabierała coraz większego tempa. Ich napastnicy oddawali więcej strzałów przy naszej biernej grze zarówno w obronie jaki w ataku. Widać było, że naszym zawodnikom brakowało treningów, na których jest ich coraz mniej. Marabunda czego nie dokonała w 25 minucie tego dokonała kilka minut później. Ich zawodnik uderzył piłkę z całym impetem z impetem... [więcej]
W meczu na szczycie vice-lider wyraźnie uległ piłkarzom Stobiernej. O obliczu spotkania przesądził Grzegorz Bal, który czterokrotnie asystował przy golach swoich kolegów.
Mecz przyjaźni trwał w Rogóżnie do 54 minuty, kiedy to gospodarze zdobyli bramkę. Od tego momentu spotkanie wyraźnie się zaostrzyło. Las Zalesie kończył w dziewiątkę, ale Szarotka, co ciekawie nie zdobyła w przewadze już więcej goli.
SZAROTKA ROGÓŻNO – LAS ZALESIE 1-0 (0-0) BRAMKA:. Żółtek (54).
ROGÓŻNO: M. Mołoń – A. Wierzbicki, Michał Skupień, M. Łapa, Stryczek, Wąsacz (80. Dąbek), Żelazny, Markowski, K. Skupień (60. Kowal), Żółtek (85. Sacała), Słysz (55. Mateusz Skupień). ZALESIE: Kot – P. Jurek, Michał Jurek, Witek, Z. Jurek, Komaniecki, Szuberla (70. D. Jurek), Mateusz Jurek, Chorzępa, Kowal, Walat.
SĘDZIOWALI Konrad Ziemniak oraz Sławomir Rusnarczyk (Rzeszów). ŻÓŁTE KARTKI: Żelazny – Z. Jurek, Witek, Walat, Michał Jurek, Szuberla, D. Jurek. CZERWONA: Witek (61, druga żółta), Michał Jurek (68, druga żółta) WIDZÓW 100.
Źródło: wwwnowiny24.pl
Jawor Krzemienica 1:0 Zorza Trzeboś W przedostatnim meczu rundy jesiennej Jawor Krzemienica podejmował u siebie drużynę z Trzebosi. Pewnego faworyta przed tym meczem nie było. Goście z pewnością chcieli wzmocnić swoją pozycję w tabeli po wysokiej przegranej w Rogoźnie, gospodarze... [więcej]
Piłka na cudzym podwórku, czyli wojna futbolowa w Czarnej
Najpierw z piłkarzami walczyli Skórowie. Sąsiedzi Panków. Kończyło się zwykle na połamanym płocie, stratowanym obejściu i wybitych szybach...
Największe przegięcie było, kiedy Skórkowej piłka wpadła przez okno, wprost do właśnie gotowanych klusek na niedzielny rosół.
Aż pewnego dnia Kazika Skórę znaleziono na schodach własnego domu. Skrwawionego i przykrytego własną kurtką. Martwego. Sam się zabił, ktoś go zabił? Nie wyjaśniono do dziś.
Do dziś za to z piłkarzami walczy Anna Panek z Czarnej k. Łańcuta. Też po sąsiedzku. Dziesięć lat trwa wojna między kopaczami a starszą panią. Na salach sądowych i poza boiskiem, bo czasem futbolówka wpadnie w obejście pani Anny.
A ona czuwa. Jak kopacze przedrą się przez jej ogrodzenie i dopadną piłkę pierwsi, jest ich. Jak ona do piłki dotrze pierwsza, jest jej. Przez 10 lat zebrała niezłą kolekcję. Ile? Nie chce powiedzieć.
I tylko czasem rozeźleni futboliści albo wierna Wisłokowi Czarna brać kibiców wpadnie na posesję Pankowej. Od pyskówki się zaczyna, kończy na okładaniu starszej pani, jej córki i zięcia. W rozgrywkach: Wisłok Czarna – Anna Panek jest więcej emocji niż na gminny boisku. Które nie do końca legalnie powstało i o to... [więcej]
do ligi typera został dodany ranking druzyn (czyli kibice ktorego z zespolow grupy najlepiej obstawiaja) prosze o wybieranie swoich zespołów po zalogowaniu do typera w dziale konfiguracji