Barbara Ginter, mieszkanka wsi w gminie Lipnica, zaorała część wiejskiego boiska. – Gmina wybudowała je na mojej działce – tłumaczy kobieta.
Sprawa ciągnie się od 2007 roku. Mieszkańcy wsi przy pomocy gminy i sponsorów wybudowali duże piłkarskie boisko w miejscowości Prądzona.
– Już wtedy mówiłam im, że budują częściowo na prywatnej ziemi. Nic sobie z tego nie robili – twierdzi Ginter. Chodzi prawie o 7000 metrów kwadratowych gruntu. – Orka była konieczna na wiosenne siewy – zaznacza właścicielka.
Próbował temu zapobiec miejscowy radny, który nawet swoim samochodem zastawił ciągnikowi drogę. Rafał Narloch, wójt Lipnicy, przyznaje że część boiska jest na prywatnym gruncie.
– Chętnie kupimy ten grunt – oznajmia wójt. Spór dotyczy też drogi dojazdowej do boiska. To też własność pani Ginter. Od kilku miesięcy stoi przy niej znak z zakazem wjazdu.
Kurs trwał będzie kilka tygodni, zajęcia będą prowadzić wykwalifikowani specjaliści, a kandydaci zostaną wyposażeni w niezbędne atrybuty i przejdą egzamin sprawdzający.
Spotkanie organizacyjne odbędzie się 27 listopada br.
Wszelkie szczegóły kursu pod nr telefonu 515-326-685.
Dla Anny Panek (71 l.) z Czarnej na Podkarpaciu każda niedziela to koszmar! Od świtu pod jej oknem słychać bluzgi i wybuchy petard. Co rusz na posesję wbiega horda małolatów za piłką. W okna domu pani Ani lecą futbolówki z wyzwiskami: "Ty k...o, żebyś zdechła!"
Ten horror trwa już od 10 lat, od chwili, gdy pod domem pani Anny powstało boisko do gry w piłkę nożną. Trenuje na nim lokalna drużyna piłkarska Wisłok Czarni. Rozgrywane są turnieje, przychodzą tłumy kibiców. Początkowo cała wieś była dumna z nowego stadionu. Ale koszmar zaczął się już podczas pierwszego meczu. Piłki jedna po drugiej lądowały na prywatnych posesjach. Za każdym razem zawodnicy biegli odzyskać zgubę. Przeskakiwali płot i buszowali po posesjach. Najczęściej była to właśnie posesja pani Ani Panek.
– To przechodziło ludzkie pojęcie, kiedy za każdym razem zgraja obcych ludzi wpadała na moje podwórze. Rozcinali siatkę, aby sobie ułatwić przejście. Na uwagi reagowali wyzwiskami – opowiada zastraszona emerytka. W końcu starsza pani zaczęła zabierać wpadające do jej ogródka piłki. Wtedy kibole wypowiedzieli jej wojnę. Obnażają się przed panią Anią, wyzywają, rzucają petardy, a nawet ruszają na... [więcej]
Dużo pracować to wcale nie znaczy dobrze. Uważam, że jakość jest ważniejsza od ilości. Zarządzanie rozgrywkami, to sprawa łatwa dla tych, którzy się na tym znają. Przypadkowi ludzie robią błędy, o których chciałbym porozmawiać.
W sobotę zakończyła się runda jesienna I ligi. Widzew wygrał z Górnikiem, Pogoń płynie w kierunku ekstraklasy, ŁKS mimo problemów ciągle niebezpieczny i tak dalej. Rozgrywki ciekawe, emocjonujące.
Z wielkim zdziwieniem przeczytałem, że w niedzielę zaczyna się runda "wiosenna", a potem jeszcze jedna kolejka. Pytam się: dlaczego? Po co? Kto wymyśla takie kalendarze?
Rozgrywki obecnej I ligi nie mają nic wspólnego z reprezentacją, kalendarzem międzynarodowym. Można je zorganizować w sposób symetryczny i mądry. Po co gra się awansem dwie kolejki? Dlaczego na wiosnę sezon kończy się 29 maja? Przecież mistrzostwa świata zaczną się około 12 czerwca. Wielką promocją byłoby na początku czerwca pasjonować się rozgrywkami I ligi. Zamiast kończyć w maju można było zakończyć wszystko dzień, dwa przed mistrzostwami świata.
Widać, że ekstraklasa nie gra (tu jest logiczne, że rozgrywki kończą się szybciej), cała Polska śledziłaby chętnie finał pierwszej ligi. Zamiast emocji będziemy mieć wakacje. W najlepszym okresie... [więcej]
Mistrzem jesieni została bez wątpienia najlepsza Marabunda. Natomiast o drugie miejsce w grupie zapowiada się fascynująca walka, bowiem różnice punktowe między czterema drużynami są niewielkie.
Dobrą passę podtrzymali piłkarze Herkulesa, którzy nie przegrali już od siedmiu spotkań z rzędu.
W ostatnim meczu czekała nas najlepsza drużyna w tabeli. Każdy wiedział, że trudno będzie wywieźć chociaż jeden punkt z Marabunda, lecz początek meczu nie potwierdzał różnicy miejsc jakie dzielą obie drużyny. Po pierwszych minutach można było stwierdzić, że Stobierna miało lekko lekceważący stosunek do Jaworu, nie stworzyła ona żadnej groźnej sytuacji. Aż do 25 minuty. Wtedy bowiem po wrzutce z prawej strony boiska najwyżej wyskoczyła zawodnik gospodarzy, który skierował piłkę w stronę bramki. Na nasze szczęście jego kolega stojący tuż przy słupku sam chciał strzelić bramkę, zapominając jednak o tym, że stoi na pozycji spalonej. Sędzia pomimo tego, że nie mógł liczyć na sędziów bocznych (ponieważ ich nie było ) zauważył to i nie zaliczył tej bramki. Od tego momentu gra gospodarzy nabierała coraz większego tempa. Ich napastnicy oddawali więcej strzałów przy naszej biernej grze zarówno w obronie jaki w ataku. Widać było, że naszym zawodnikom brakowało treningów, na których jest ich coraz mniej. Marabunda czego nie dokonała w 25 minucie tego dokonała kilka minut później. Ich zawodnik uderzył piłkę z całym impetem z impetem... [więcej]
W meczu na szczycie vice-lider wyraźnie uległ piłkarzom Stobiernej. O obliczu spotkania przesądził Grzegorz Bal, który czterokrotnie asystował przy golach swoich kolegów.
Mecz przyjaźni trwał w Rogóżnie do 54 minuty, kiedy to gospodarze zdobyli bramkę. Od tego momentu spotkanie wyraźnie się zaostrzyło. Las Zalesie kończył w dziewiątkę, ale Szarotka, co ciekawie nie zdobyła w przewadze już więcej goli.
SZAROTKA ROGÓŻNO – LAS ZALESIE 1-0 (0-0) BRAMKA:. Żółtek (54).
ROGÓŻNO: M. Mołoń – A. Wierzbicki, Michał Skupień, M. Łapa, Stryczek, Wąsacz (80. Dąbek), Żelazny, Markowski, K. Skupień (60. Kowal), Żółtek (85. Sacała), Słysz (55. Mateusz Skupień). ZALESIE: Kot – P. Jurek, Michał Jurek, Witek, Z. Jurek, Komaniecki, Szuberla (70. D. Jurek), Mateusz Jurek, Chorzępa, Kowal, Walat.
SĘDZIOWALI Konrad Ziemniak oraz Sławomir Rusnarczyk (Rzeszów). ŻÓŁTE KARTKI: Żelazny – Z. Jurek, Witek, Walat, Michał Jurek, Szuberla, D. Jurek. CZERWONA: Witek (61, druga żółta), Michał Jurek (68, druga żółta) WIDZÓW 100.
Źródło: wwwnowiny24.pl
Jawor Krzemienica 1:0 Zorza Trzeboś W przedostatnim meczu rundy jesiennej Jawor Krzemienica podejmował u siebie drużynę z Trzebosi. Pewnego faworyta przed tym meczem nie było. Goście z pewnością chcieli wzmocnić swoją pozycję w tabeli po wysokiej przegranej w Rogoźnie, gospodarze... [więcej]
zdenek grygera .... tak to ja nazwalem czarnego na treningu czyli ktos tu po mnie powtarza... dobre zarty sa zawsze dobre takze dziekuje za komplement... ze jestem dobry
02.11.2009
ciora to jest tak dobry jak mało kto a raczej mało który dowcip (taka była jego gra jak dobry żart ) a porównał bym go do tego np jak mu tam Zdenka Grygery :P
Najlepszy jest Sławek Palczewski jego gra powala na kolana jak ladnie gra glowa i ta jego twarz przy wybijaniu pilek jak lapie Muchy.. :D nie zycze mu zle ale zeby sie kiedys nie zadlawil mucha bo bedzie strata duza... czy nie mam racji ??