Zaległy mecz ze Stobierną Krzywe według najnowszych wiadomości nie był ostatnim dla ŁKSu w rundzie jesiennej. Rozgrywanie dwóch kolejek z rundy wiosennej - 11tego i 15tego listopada to nieporozumienie i miejmy nadzieję, że pogoda zmieni plany działaczy Podkarpackiego Związku. W dzisiejszym meczu ŁKS wystąpił bez dwóch podstawowych graczy - P.Rączki oraz Sz.Wierciocha. Mimo tego pozostali piłkarze pokazali się z dobrej strony. Po pierwszym gwizdku to przyjezdni z Łukawca przystąpili do ofensywy. Akcje bramkowe konstruowali T.Litwicki oraz S.Miś jednak bez wymiernych skutków. Pierwsze groźne uderzenie dopisują jednak na swoje konto gospodarze. Nie zawodzi jednak D.Wlazło, który uderzenie T.Warchoła wybija na rzut rożny. Zmianę o 180 stopni przynosi 10 minuta. S.Miś zaskoczył wszystkich. Z okolic 16 metra uderza piłkę w stronę bramki gospodarzy. Futbolówka wpada w samo okienko lobując bramkarza, który chyba nie do końca wierzył iż strzał będzie celny. Miejscowi mimo jednobramkowej straty wciąż grali ambitnie. Kilkukrotnie zagrażali naszej defensywie aż do 35 minuty meczu kiedy dopięli swego. Po błędzie naszych obrońców piłka ląduje w siatce przyjezdnych z Łukawca. Wynik na korzyść naszych mógł podwyższyć M.Gancarz - minimalnie miną się z futbolówką po rzucie rożnym wykonywanym przez T.Litwickiego. Kilka minut później wprost w bramkarza Stobiernej po podaniu od S.Misia strzela S.Nowak. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 1.1. Druga połowa była znacznie ciekawsza. Główną przyczyną były trzy bramki dla naszych oraz przynajmniej drugie tyle niewykorzystanych okazji. W 55 minucie pięknym wolejem z 15 metrów popisał się J.Miąsik. Bramkarz Stobiernej Krzywe podobnie jak i przy pierwszym trafieniu odprowadził piłkę wzrokiem. Jeszcze nie ochłonęliśmy po drugiej bramce, a pierwszy kontakt z piłką D.Barszczowskiego zakończył się podwyższeniem wyniku na 1:3. Przyjął on futbolówkę w okolicy 15 metra i omijając jednego z obrońców strzałem po ziemi pokonał golkipera miejscowych. Gospodarze próbowali tworzyć groźne akcje jednak na drodze do celu stał nasz bramkarz lub formacja obronna. Kilka razy byliśmy jednak w opresji. W 65 minucie S.Miś wchodząc wślizgiem blokuje strzał zawodnika przeciwników. Podobna sytuacja ma miejsce kilkanaście minut później jednak tym razem futbolówkę wybija B.Walat. W 70 minucie piłkę otrzymuje K.Pukała. Nie zastanawiając się długo decyduje się na indywidualną akcję na bramkę Stobiernej. Trud opłaca się bowiem Kamil podwyższa po raz kolejny wynik na korzyść ŁKSu. Kilka minut później dobrą okazję ma po raz kolejny D.Barszczowski. Obrońca miejscowych wybija piłkę tak niefortunnie ze ta ląduje pod nogami popularnego "Dziusa". Niestety nasz zawodnik myli się i nie udaje mu się wypracować sytuacji bramkowej. Okazji szuka również K.Gaweł, który wrócił do gry po kontuzji. Ciekawostką jest to, że zespół z Łukawca podczas występów bez tego napastnika nie odnotował ani jednej wygranej (zaledwie 1 zdobyty punkt w 3ech meczach). Sytuacja jak widać po dzisiejszym rezultacie zmieniła się po powrocie tego zawodnika. Na mecz przybył tylko jeden sędzia, któremu udawało się dość dobrze panować nad przebiegiem spotkania. Jego pomocnicy zostali wybrani z obydwu zespołów.